Przebieg notowań utrzymuje znaczną korelację z tym, co dzieje się na europejskich giełdach, choć sama skala ruchów jest różna. W momencie, gdy DAX zaczął odrabiać straty my raźno ruszyliśmy w górę, ale gdy tam koniunktura słabnie nasz parkiet dość dobrze temu się opiera. To na pewno wynika z tego, że w Eurolandzie od ponad miesiąca dominuje trend boczny, a u nas jest on wzrostowy, stąd też dużo większa determinacja byków do odbierania ataków podaży.

Dziś na parkiecie królują pół-bankruci: Elektrim i Netia. Ich kursy rosną po około 10% przy znacznych obrotach, ale w tym wypadku chyba nie trzeba nikogo przekonywać, że angażowanie się w te akcje jest nadal bardzo ryzykowne, jeśli nasza wiedza ogranicza się tylko do dostępnych powszechnie komunikatów. Analiza techniczna przy tak silnych zmianach cen w dużym stopniu traci swoje zastosowanie i trudno w pełni opierać się na jej zaleceniach. W przypadku obu tych spółek wartość przedstawia jedynie końcowy fragment wykresu, na podstawie tak krótkiego okresu czasu trudno budować solidniejsze hipotezy.