Indeks TechWIG w czwartek i piątek zmagał się z linią trendu (uważam ją za bardzo ważną, choć słabo oddającą tempo spadków) łączącą wierzchołki z kwietnia i maja ubiegłego roku (wykres1). Jej przełamanie (oczywiście w cenie zamknięcia) będzie silnym sygnałem kupna, jednak jego potwierdzenia szukałbym dopiero po przebiciu szczytu z listopada (755 pkt.). Pozytywny test oporu będzie oznaką powrotu hossy na ten rynek w długim terminie. Kolejne opory (bardzo silne) to 820 pkt. i przede wszystkim 980 pkt., na którym to poziomie ulokowany jest szczyt z maja i dodatkowo stanowi on 24 - procentowe zniesienie półtorarocznej bessy. Jeśli indeks powróci do spadków, nie zatrzymają go średnie kroczące, gdyż one, co specyficzne dla tego segmentu, rzadko kiedy działają jako wsparcie, tym bardziej wsparcie skuteczne.

WIG 20 jest relatywnie silniejszy od indeksu spółek teleinformatycznych (a już najlepszy jest w tym względzie WIG, który zaatakował nawet poziom 15775 pkt.!) (wykres2). Jemu udało się przełamać analogiczną linię trendu i listopadowy szczyt. Jednak na sesji piątkowej wyraźnie zmalał obrót (jeśli odjąć część wypracowaną przez Elektrim, to można go w ogóle uznać za dość mały) i nie można jeszcze być w 100 procentach pewnym, że na wykresie nie powstanie formacja podwójnego szczytu (z naruszeniem poziomu pierwszego wierzchołka). Na razie wsparciem jest przełamana linia trendu (około 1341 pkt.) i poprzedni opór (1353 pkt.). Spadek poniżej tych poziomów miałby bardzo negatywną wymowę i tak jak ostatnio technicy kupowali akcje w oparciu o sygnały z AT, tak mogą wówczas ich się pozbywać, jednak w oparciu o przeciwne sygnały.

"Sukcesem" obecnego trendu jest to, iż rola lidera rynku podlega ciągłej rotacji. Najpierw prym wiodły PKN i Pekao, potem pałeczkę przejęła TPSA wespół z KGHM, a na piątkowej sesji w rolę ciągnącego (choć może lepiej rzec trzymającego) rynek wcielił się Elektrim. Przed tygodniem dokładnie opisałem tę spółkę i przyznam, że była to analiza trafiona. Przełamanie w piątek oporu na wysokości 10 zł 20 gr doprowadziło kurs przedsiębiorstwa dokładnie tam gdzie powinno, czyli do poziomu otwarcia notowań dokładnie sprzed miesiąca (wykres3). Poziom 11,15 zł, pomimo krążących po rynku plotek, spekulacji i ewidentnej, według mnie, manipulacji nim, był nie do pokonania. Luka bessy kształtuje się w obszarze 11,15 - 12,10 zł i nie sądzę, by bez pozytywnych i pewnych informacji z rozprawy sadowej, jak mieć będzie miała miejsce 16 stycznia, kurs spółki mógł tą lukę zamknąć. Podobne sygnały płyną z wykresu kontraktów na Elektrim, gdzie po przełamaniu oporu na poziomie 10,20 zł, nie udało się pokonać bariery w postaci połowy korpusu świecy z 11 grudnia (11,10 zł) (wykres4).

Jak wspomniałem wcześniej jednym z liderów rynku jest KGHM (wykres5). Jak widać udało mu się przełamać dwie linie (w tym jedną 16 - miesięczną). Jednak według mnie kluczowe dla przyszłości spółki jest przełamanie linii trendu łączącej szczyty z grudnia 2000 i maja 2001 roku (pogrubiona na wykresie). Bardzo blisko tego KGHM był we czwartek (czemu towarzyszył bardzo wysoki obrót), jednak ostatecznie mu się to nie udało, a póki to nie nastąpi, nie będzie można mówić o zmianie trendu głównego. Na koniec uwaga - wytrawne oko technika od razu dostrzeże na wykresie kształt przypominający formację odwróconej głowy z ramionami. W istocie, jednak towarzysząca jej sekwencja wolumenu obrotu całkowicie ją dyskwalifikuje, dlatego nie ma ona żadnych wartości prognostycznych. Inaczej jest jeśli analizuje się spółkę, używając do tego wykresu punktowo - symbolicznego, który nie przywiązuje jakiejkolwiek wagi do wolumenu obrotu. Na takim wykresie nastąpiło wybicie ponad linię szyi formacji odwróconej RGR, a dokładnie w tej chwili trwa na nim ruch do niej powrotny.