Choć trzeba też zauważyć, iż lekka poprawa nastrojów na parkiecie, mierzona indeksem WIG20 to w największym stopniu wynik odrobienia strat przez Pekao. Inne duże spółki prawie nie zmieniły ceny.

Ważne w średnim terminie rzeczy dzieją się dziś na niemieckim rynku akcji. DAX spada o 1,8%, co w rezultacie doprowadza do przełamania trzeciej z linii wachlarza, jakim można opisać notowania indeksu od połowy września. To silny argument przemawiający za zakończeniem wzrostów, opartych o nadzieje na rychłe ożywienie gospodarcze na świecie. We czwartek taki sam sygnał wygenerował CAC, który dzień później wykonał ruch powrotny do linii, zaczepionej o dołki z września i grudnia.

Niewątpliwie jednak najważniejsze znaczenie dla przyszłej koniunktury na giełdach Eurolandu będzie miało zachowanie Nasdaqa. A ten indeks pomimo, że robi od kilku dni złe wrażenie, pozostaje nadal bardzo blisko grudniowego maksimum. W związku z tym dzisiejsza sesja może być dla niego bardzo ważna. Każdy głębszy spadek wzmocni negatywne sygnały z minionych dni, choć o zmianie trendu będziemy mogli mówić dopiero po zniżce poniżej 1918 pkt. Od tej wartości dzieli nas 100 pkt., więc do pełnego wyjaśnienia się sytuacji pozostaje jeszcze trochę miejsca. Stąd też cały czas możemy mówić tylko o zagrożeniu, a nie rzeczywistym zakończeniu fali wzrostowej, rozpoczętej we wrześniu ub.r. Jeśli to zagrożenie zrealizuje się to trudno będzie mówić z optymizmem o perspektywach naszego rynku.