W moim przekonaniu nie, ale jest to przekonanie raczej intuicyjne, niż poparte mocnymi faktami. Chodzi głównie o to, że jeśli ktoś chciałby kupować obecnie akcje z wiarą w dalszy trwały wzrost ich cen nie robiłby tego po jak najwyższych cenach. Raczej wykorzystałby słabą koniunkturę zagranicą, by kupić taniej. My od kilku dni obserwujemy działania, które mają na celu ograniczenie wszelkich sygnałów, mogących zasiać zwątpienie w dalszy wzrost. W sumie więc rynek wygląda tak dobrze, że aż nieprawdopodobnie. Stąd też uważam, iż jest to przygotowanie pod ostatni etap dystrybucji akcji.Początek dzisiejszej sesji wypada zgodnie z tym opisem. Otwarcie WIG20 na poziomie 1419 pkt. oznacza przełamanie oporu, który ograniczał zwyżkę w poprzednich dniach. Więc powinna zapanować powszechna szczęśliwość byków. I na to pewnie liczą ci, którzy taki sygnał postanowili rynkowi dać.

Co prawda wczorajsze zniżki w USA to historia, ale były one chyba zbyt mocne, by liczyć na jakieś silniejsze odreagowanie, choć kontrakty na Nasdaq są przed południem znacznie na plusie. Ale to typowa reakcja po silnej przecenie. Tak uważają też inwestorzy w Eurolandzie, którzy nie kwapią się do odrabiania strat. Jedynie DAX zyskuje 0,8%, a w Paryżu i Londynie wzrost wynosi 0,2%.

W sumie więc spodziewam się podażowej sesji, która ostatecznie przekona o tym, że o przełamaniu oporu przy 1410 pkt. dla WIG20 możemy na razie zapomnieć.