Jest to jednak w pewnym stopniu sytuacja nienaturalna, która grozi tym, że w pewnym momencie ta podaż ujawni się. Jednak wychwycenie tego momentu jest bardzo trudne.

Przedpołudniowa część sesji zdecydowanie ogranicza szanse na realizację podażowego scenariusza, opisanego w pierwszym dzisiejszym komentarzu. Jeśli ceny nie zaczną spadać przynajmniej od południa to w zasadzie można go zupełnie wykluczyć. Był on oparty na wpływie na nasz rynek sytuacji na giełdach zagranicznych, ale widać nie doceniłem stopnia uniezależnienia się naszego parkietu od światowej koniunktury. Można postawić pytanie, jak długo to może trwać, bo od tego zależy decyzja, czy warto teraz jeszcze akcje kupować. Po przełamaniu przez WIG20 oporu przy 1410 pkt. otworem staje droga do przekroczenia 1500 pkt., a już tylko od tempa wzrostów będzie zależeć to, jak szybko tam dotrzemy.

Pod względem płynności i skali zwyżki królem pierwszej fazy sesji jest Elektrim. Kurs rośnie o ponad 8% do 11,10 zł, a właściciela zmieniło blisko 1,3 mln akcji. Widać, że byki mają chęć podjąć jeszcze raz próbę zakrycia luki bessy z 11 grudnia, otwierającej się na poziomie 11,15 zł.