Ze względu na to, że trend na rynku ma kierunek wzrostowy można zakładać, że wsparcie zostanie obronione. Nic nie jest jeszcze przesądzone.

W dalszym ciągu największą podporą byków jest Pekao, które jako jedyny z najpłynniejszych walorów utrzymuje się dziś na plusie. Większość spółek z WIG20 traci w granicach 1,5%.

Piątek to kolejny dzień wyraźnego osłabienia złotego względem dolara. Dziś za amerykańską walutę trzeba zapłacić 4,18 zł. To oznacza wzrost od zamknięcia z ubiegłego piątku o 14 groszy. Można postawić pytanie skąd to osłabienie złotówki, bo nie jest to przecież wynik zmniejszonej podaży rządowych papierów wartościowych. Jednym wytłumaczeniem jest ruch spekulacyjny, wynikający ze wskazań analizy technicznej. Przełamanie przez dolara wielomiesięcznej linii trendu spadkowego było sygnałem, że trend może się zmienić. Ale warto się zastanowić, czy słabnący złoty nie jest wynikiem kłopotów naszych eksporterów ze sprzedażą swoich produktów. Wszak dostają oni za nie walutę, którą potem zamieniają na złotówki. Jeśli zaczynają mniej sprzedawać, to i podaż waluty jest mniejsza, co może przyczyniać się do wzrostu jej ceny. Dane o strukturze naszej wymiany handlowej za listopad wskazują na zmniejszanie się deficytu handlowego i nadal dużą dynamikę eksportu. Ale to dane za listopad, a nie wiemy, jak będzie to wyglądać w kolejnych miesiącach.

A to nie jest bez znaczenia w obliczu oczekiwań na obniżkę stóp w styczniu. Droższy dolar to większa presja inflacyjna i mniejsza skłonność do poluzowania polityki pieniężnej.