Reklama

Siedmiomiesięczne maksimum

Na czwartkowym zamknięciu WIG20 miał najwyższą wartość od siedmiu miesięcy. A to znaczy, że trend jest wzrostowy i przewagę na rynku mają byki. Ale czy ta przewaga jest duża? Powiększa się, czy raczej zmniejsza? MACD mówi, że zmniejsza się (wykres1). Wartość wskaźnika jest już tej strefie, gdzie kończą się wzrosty.

Publikacja: 25.01.2002 08:17

Tak było nie dalej niż w połowie listopada zeszłego roku. Tak było pod koniec grudnia 2000 roku, wreszcie kilkakrotnie w czasie internetowej hossy. Czasem efektem znalezienia się wskaźnika w okolicach 50 punktów była lokalna, czasem większa korekta. Zdarzało się i poważne załamanie trendu, jak pod koniec 2000 roku, czy w lipcu 1999 roku.

Ale MACD, to tylko wskaźnik pomocniczy, który nie zastąpi najprostszej analizy trendu. A ta cały czas wskazuje na przewagę byków, nie dając żadnych podstaw do sprzedaży akcji. Układ szczytów i dołków jest typowy dla trendu wzrostowego, a obsunięcia indeksu w czasie korekt minimalne. Najbliższe wsparcie to 1400 punktów, najbliższym oporem nadal jest 1500 punktów.

Przy czym znaczenia tej drugiej wartości nie mitologizowałbym. Wątpliwości czy rzeczywiście 1500 punktów jest poziomem docelowym zwyżki budzi wygląd wykresu TechWIG (wykres2). Nazwanie ostatnich trzech miesięcy notowań formacją podwójnego dna jest chyba nadużyciem, ale przekroczenie oporu na 745 pkt. to będzie poważny sygnał kupna. Mało realne jest, żeby po jego wystąpieniu już przy 1500 punktów na WIG20 miał miejsce koniec zabawy.

Kontynuacja zwyżki sprawi, że wartość indeksu będzie wyższa. To będzie przecież oznaczać przełamanie głównej spadkowej linii trendu na TPSA, realizację dużej formacji Prokomu, pewnie kolejne wybicie w górę PKN. Nie wierzę, żeby to miało skończyć się już na 1500 punktów. Chyba, że do tej wartości dopchają nas same banki, a pozostałe firmy nie będą w tym przeszkadzać.

Które to mogłyby być banki? Na pewno Pekao (wykres3). Wprawdzie wiele plotkuje się, że kurs jest sztucznie powstrzymywany przez wszelkiej maści fundusze i że jest nieracjonalnie wysoki, ale ten stan rzeczy trwa już tak mniej więcej od 70 zł. A na czwartkowej sesji notowania banku po raz pierwszy w historii przekroczyły 100 zł, zamykając się na najwyższym poziomie w historii - 99,4 zł. Nie jest chyba zadaniem spekulanta dociekanie kto stoi za wzrostem kursu (od tego są dziennikarze), bo to najczęściej kończy się stratą czasu i pieniędzy. Jedynym wyzwaniem stojącym przed spekulantem jest spostrzeżenie trendu i podjęcie próby zarobienia na nim pieniędzy.

Reklama
Reklama

Kłopoty z kontynuacją trendu wzrostowego mogą mieć akcje BRE (wykres4). Po półrocznej zwyżce notowania banku znalazły się blisko strefy oporu, która wielokrotnie wytrzymała napór byków. Zresztą na sesji 18 stycznia kupujący dostali ostrzeżenie, w postaci wysokiej czarnej świecy. Oczywiście bez spadku poniżej wsparcia na 124 zł i przełamania znajdującej się nieco niżej linii trendu nie można mówić o zmianie tendencji.

W podobnej sytuacji jak BRE znalazł się BZ-WBK (wykres5), przy czym przynajmniej na wykresie tygodniowym tych akcji nie ma żadnych symptomów słabnięcia byków. Pokonanie oporu związanego z historycznym maksimum jest zatem całkiem realne.

Spośród spółek spoza głównego nurtu uwagę zwraca Żywiec (wykres6). Akcje tego browaru wyceniane są już na 264 zł i jest to najwyższy kurs od października 2000 roku. Droższe na rynku są już tylko walory BŚK, których przewaga nad Żywcem oscyluje wokół 70 zł. Przy czym 70 zł przy tych cenach to już tylko 25%, a jeszcze kiedy obydwu walorom bliżej było do 200 zł, było to ponad 30%.

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama