Zresztą spadek wartości indeksu WIG20 od szczytu z 25 stycznia wyniósł już przeszło 90 punktów (ponad 6%) i jest to wielkość zupełnie wystarczająca, żeby podjąć decyzję o sprzedaży akcji. Szczególnie, że przełamane zostało wsparcie, znajdujące się na wysokości 1400 punktów. Ponadto układ szczytów i dołków wyraźnie wskazuje, że przewagę na rynku w krótkim terminie mają niedźwiedzie (wykres2). Taki wniosek wspiera wygląd oscylatora MACD, który wyhamował wzrosty na wysokości listopadowego szczytu, po czym spadł poniżej średniej dając sygnał sprzedaży.

Jest na pewno jeszcze za wcześnie, żeby można było powiedzieć, że trend średnioterminowy ma kierunek spadkowy. Co za tym idzie za wcześnie jest jeszcze, żeby niedźwiedziom powierzyć swoje pieniądze. Na to przyjdzie czas, kiedy wykres indeksu znajduje się poniżej wsparcia, które wyznacza szczyt z 14 listopada zeszłego roku (1338 pkt.) i główna linia trendu wzrostowego.

Trudno się dziwić, że wykres WIG20 nie wygląda zbyt korzystnie dla posiadaczy akcji, skoro coraz wyraźniejszą przewagę sprzedający zyskują na walorach TPSA, największej giełdowej spółki. Po osiągnięciu 18 zł i odbiciu od głównej linii trendu wykres kursu spadł poniżej linii wsparcia wzrostowej korekty (wykres3). W takich sytuacjach wnioski nasuwają się dość jednoznaczne i radykalne: korekta została skończona, wracamy do bessy. Skoro tak to notowania TPSA spadną przynajmniej do historycznego minimum na 10,5 zł. Warto zwrócić uwagę na bardzo negatywną wymowę wskaźnika MACD, który nie dość, że zmienił trend na spadkowy, to znalazł się już poniżej poziomu równowagi.

Skoro wykres Telekomunikacji na wygląda korzystnie, to dla obrony trendu wzrostowego na całym rynku niezbędną jest dobra postawa innych firm mających duży wpływ na koniunkturę. Tylko czy takie spółki, zdolne udźwignąć odpowiedzialność na swoich wykresach, są? Obawiam się, że akurat w tej chwili trudno je znaleźć. Wyraźnie słabszy okres mają banki, na których pojawiło się szereg sygnałów sprzedaży. O nienajlepszej koniunkturze w branży niech zaświadczy wykres lidera, Pekao S.A (wykres4). Wprawdzie nie ulega wątpliwości, że trend główny na rynku tych akcji ma kierunek wzrostowy, ale ukształtowanie niewielkiego podwójnego szczytu, w połączeniu z sygnałem sprzedaży na MACD, to zapowiedź korekty w hossie. Na podstawie formacji kanału wzrostowego można prognozować, że notowania tej spółki spadną jeszcze o ok. 10%. Dopiero w okolicach 90 zł zapadną decyzje co do dalszego trendu, przy czym na razie nie ma podstaw, żeby mówić o końcu hossy.

Być może WIG20 utrzymać na jakimś przyzwoitym poziomie pozwolą spółki zaawansowanych technologii, z czołowym przedstawicielem Prokomem (wykres5). Taki wniosek jest o tyle nieuzasadniony, że wykres Prokomu też nie wygląda dobrze. Wprawdzie w dalszym ciągu aktualna pozostaje odwrócona głowa z ramionami, z której wynika wzrost do 170 zł, ale byki mają kłopoty z jej realizacją. Po wczorajszej sesji wykres kursu znalazł się poniżej linii trendu wzrostowego, przekroczył także poziom dołka z 14 stycznia (123 zł), co oznacza, że w pełni zbudowana została formacja podwójnego szczytu. Gdyby wynikający z niej zasięg spadku (do 110 zł) miał zosta zrealizowany, to duża odwrócona głowa z ramionami byłaby załamana. Wtedy bliżej niż do 170, zrobiłoby się do 70 zł.