Podobny wydźwięk ma fakt, że stosunek rosnących spółek z WIG20 do malejących wynosi 6 do 12, choć trzeba przyznać, iż skala ruchów jest większa po stronie wzrostowej. Zatem powstaje pytanie, czy nasze notowania zakończą się podobnie, jak wczoraj na Nasdaq, co oznaczałoby, że znów nie dostaniemy nowego sygnału z rynku. Patrząc na to, co dzieje się na rynku taka możliwość jest dość prawdopodobna. Warto zwrócić uwagę, ze także DAX i CAC doszły dziś do swoich krótkookresowych linii trendu spadkowego, więc obraz rynków jest bardzo podobny.

Widać z tego oczekiwanie na to, co stanie się dalej na Nasdaq, czy odbije się od linii trendu i powróci do spadków, czy też zdoła ją przełamać, co oznaczałoby zakończenie korekty jesienno-zimowej zwyżki i rozpoczęcie nowej trwałej fali wzrostów, które wyprowadziłyby indeks do poziomu 2.300 pkt. Tu jeden element jest charakterystyczny: niskie obroty na odbiciu, sugerujące, że amerykańscy inwestorzy z dużą ostrożnością podchodzą do kupna akcji po wyższych cenach. Jednak napływające na rynek informacje z gospodarki mają pozytywne zabarwienie - Hewlett-Packard podał lepsze od oczekiwań zyski, choć jednocześnie ostrzegł, że w następnym kwartale może być gorzej, a na to ostatnio inwestorzy są bardzo wyczuleni. Liczba nowych bezrobotnych spadła w ubiegłym tygodniu do 373 tys. osób wobec spodziewanej zniżki do 378 tys., a zapasy amerykańskich firm w ostatnim miesiącu ubiegłego roku nadal spadały (o 0,4% wobec oczekiwanej zniżki o 0,5%). Kontrakty na NQ zyskują ponad 10 pkt., ale przypominam, że nie są one ostatnio najlepszym wyznacznikiem nastrojów. Rynek kasowy zachowuje się często bardziej wstrzemięźliwie.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu