Jednak ostatnie dwie sesje pokazały, że tych sił jest coraz mniej i gdy tylko pokazuje się większa podaż rynek zaczyna się osuwać w dół. Tym niemniej do ostatecznego rozstrzygnięcia nie dochodzi, choć jest ono już na wyciągnięcie ręki. Każdy bardziej zdecydowany ruch czy to górę, czy w dół przyniesie ważne sygnały techniczne. Na razie więcej elementów wskazuje na dalsze zniżki, ale są to tylko sugestie i póki nie nastąpi przełamanie wsparć nie muszą znaleźć potwierdzenia w rzeczywistości. Długa konsolidacja może przyczynić się do tego, że spadki będą dynamiczne.
W moim odczuciu kluczem do rozwiązania zagadki, w którą stronę rynek podąży jest przebieg notowań w USA. Nasdaq, tak samo, jak DAX, CAC, a także nasz WIG, znajduje się na linii krótkoterminowego trendu spadkowego. Wczoraj próba jego przełamania zakończyła się niepowodzeniem, więc można spodziewać się, że dziś będą kontynuowane zniżki. Produkcja przemysłowa spadła tak jak spodziewali się analitycy, czyli o 0,1%. To, że te dane były zgodne z ich przewidywaniami nie jest pocieszeniem, bo trudno myśleć o odbiciu gospodarczym opartym tylko na wydatkach konsumenckich. Indeks nastrojów Uniwersytetu Michigan za luty był gorszy, niż się spodziewano i wyniósł 90,9 pkt., a nie 93,4 pkt., jak było prognozowane. Wydaje się, ze w tej sytuacji kierunek notowań w USA może być tylko jeden - w dół. A to odbije się na naszym parkiecie w poniedziałek.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu