Ale ze względu na skalę dzisiejszych obrotów trzeba do niego dość ostrożnie podchodzić i z faktem obrony wsparcia na wysokości 1339 pkt. nie wiązać nadziei na trwalsze wzrosty. Taki przebieg notowań stwarza szansę na kontynuację odbicia w dniu jutrzejszym i osiągnięcie przez WIG20 1385-1400 pkt., ale na dzień dzisiejszy na więcej bym nie liczył. W takiej sytuacji trzeba zadać sobie pytanie, czy warto się w tym momencie angażować na rynku. W moim odczuciu jest na to za wcześnie i warto zaczekać na dalszy rozwój wypadków. Wydaje się prawdopodobne, że zasięg spadków nie został jeszcze wypełniony i w dalszej perspektywie rynek wróci do trendu, jaki trwa od miesiąca.

Dzisiejsze odbicie jest wyraźnie związane z nadziejami na poprawę koniunktury na amerykańskich giełdach, ale w odniesieniu do nich nie można mówić o szansach na zmianę średnioterminowego trendu. Nasdaq cały czas znajduje się poniżej linii blisko dwumiesięcznych spadków, przebiegającej nieco powyżej 1800 pkt. i dopóki nie zostanie ona pokonana każdy wzrost należy traktować jak lokalną korektę. Po piątkowym odbiciu jest ona dziś kontynuowana i Nasdaq zyskuje we wstępnej fazie sesji blisko 1%, co pozwala mu osiągnąć wysokość połowy czwartkowej świecy. To ona jest pierwszym oporem dla ewentualnych zwyżek.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu