Nie zdołały też przedostać się powyżej szczytu z 13 lutego, na poziomie którego można wyznaczyć najbliższy w krótkim terminie opór. Działania popytu nie były nacechowane jakąś nadzwyczajną determinacją, choć trzeba też przyznać, iż sprzedający pozostawali także wyjątkowo bierni. Inwestorzy coraz wyraźniej dzielą spółki na lepsze i gorsze, widać także niejednomyślność w szeregach samych inwestorów, różniących się w ocenie perspektyw rynku.

Chyba coraz więcej z nich jest już zmęczonych obecnym marazmem i chciałaby szybkiego rozstrzygnięcia, bez względu na to, czy nastąpi ono po ich myśli, czy też nie. Coraz trudniej ocenić wpływ rynków zagranicznych na to, co u nas się dzieje, bo i same te rynki są podzielone. Ewidentny jest odwrót od spółek technologicznych, ale blue-chips mają się bardzo dobrze. Inwestorzy w USA ostatnio bardziej spoglądali na DJIA, niż Nasdaq. Pierwszy z tych indeksów dwukrotnie nieudanie próbował przebić poprzedni szczyt. Czy dziś podejmie kolejną próbę, czy będą miały dla niego znaczenie dzisiejsze dane makro? Tych pytań jest więcej i trudno wyrazić jednoznaczną opinię na temat rynku.

Na pewno nie stało się nic takiego na naszym parkiecie i wokół niego co skłaniałoby do optymizmu, ale też wiara w dalsze spadki po sesjach z tego tygodnia jest mniejsza.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu