Istnieje jednak drugi wariant, przynajmniej równie prawdopodobny. W drugiej połowie lutego WIG przełamał główną linię trendu wzrostowego, biegnącą na wykresie logarytmicznym przez dołki z 8 października i 14 grudnia. Do tej pory nie powrócił nad nią, a wtorkowy lokalny szczyt wypadł dokładnie na jej poziomie. Ostatnie wzrosty mogą więc okazać się ruchem powrotnym do tej linii, po zakończeniu którego należałoby oczekiwać głębokiego spadku. To, który z wymienionych wariantów doczeka się realizacji, będzie zależało od zachowania indeksów w trakcie najbliższych sesji. Jeśli tak jak podczas piątkowej sesji dynamika wzrostów będzie stopniowo się zwiększać, to w skrajnym przypadku może nastąpić nawet atak na styczniowy szczyt. Jeżeli natomiast wzrosty będą niemrawe i poprzetykane stosunkowo głębokimi korektami, to grozi nam poważne załamanie rynku. Uważam drugi wariant za bardziej prawdopodobny.
Marcin Lachowski
BM BGŻ SA