Już ponad miesiąc trwa on w trendzie bocznym i w zasadzie nie można wykluczyć, iż tak samo będzie przez najbliższe sesje Poniedziałkowa próba wzrostu i poprawy położenia byków była bardzo nieprzekonująca i zakończyła się ucieczką kupujących w ostatnich minutach sesji. Wczoraj podaż przypuściła atak na wsparcie w okolicy 1370 pkt., ale byki bez większego trudu je wybroniły.
W czasie dzisiejszej sesji dwa poziomy mogą znaczenie. Opór na wysokości ok. 1400 pkt., gdzie znajduje się połowa poniedziałkowej świecy, wczorajsze otwarcie, a także dołek z 21 stycznia. Wsparciem pozostają okolice 1370 pkt., gdzie mamy połowę świecy z ostatniego piątku i zamknięcie z 28 lutego.
Prawdziwy kłopot jest z oceną wpływu wydarzeń na zagranicznych giełdach na to, co będzie dziać się u nas. Czy wczorajsza sesja dyskontowała korektę w USA? Na który indeks amerykański bardziej będą zwracać teraz uwagę inwestorzy? Czy ewentualne spadki na świecie przełożą się także i na kondycję naszego parkietu? Takie pytania można mnożyć, a odpowiedź znaleźć jest trudno. Trzeba chyba przyjąć, iż korelacja jest teraz ograniczona i w analizie skupić się na sygnałach z naszego parkietu. A tu wciąż brak jest przesłanek do trwalszego wzrostu. Pozostaje czekać na przekroczenie na zamknięciu któregoś z wymienionych wyżej poziomów, co mogłoby ożywić rynek.