Czy jednak imponująca seria wzrostów na zagranicznych parkietach odbije się wreszcie na cenach naszych akcji? Czy też, jak to się już czasem zdarzało, kiedy nie reagowaliśmy na zwyżki na świecie, korekta na tamtych giełdach odbijała się na poziomie naszych indeksów. Bardziej naturalne byłoby, gdyby po tym, jak nie reagowaliśmy na spadki na świecie, zaczęły się wzrosty.
To czyni nasz rynek nieco nieprzewidywalnym i każe tym bardziej przywiązywać wagę do poziomów wsparć i oporów. Bo chyba ani zwolennicy wzrostów, ani spadków nie mogą się w obecnej sytuacji czuć zbyt pewnie. Opór to wspomniane 1401 pkt. i jego sforsowanie powinno zaowocować ruchem przynamniej do styczniowego maksimum. Wsparciem jest obszar wokół 167-75 pkt., którego przełamanie otworzy drogę do kolejnego testu 1339 pkt.
Wskaźniki, pomimo tygodniowej zwyżki nie poprawiły zbytnio swojego obrazu. RSI pozostaje poniżej dwumiesięcznej linii trendu malejącego, tygodniowy histogram MACD nadal zniżkuje. Mamy też sygnał kupna na dziennym MACD, który zdołał obronić poziom równowagi. I to jest pozytywny element. Pozostaje zatem czekać na dalszy rozwój wypadków i mieć nadzieję, że uda się niedługo opuścić trend boczny, co wpłynęłoby na uatrakcyjnienie, nudnawych ostatnio notowań.