To wskazuje, że dziś zapewne znów będziemy się emocjonować tym, czy dojdzie wreszcie do zamknięcia powyżej 1401 pkt., co otwierałoby drogę do testu styczniowego szczytu. Ostatnie zwyżki na pewno rozbudziły nadzieje na to, że już niedługo zobaczymy znów WIG20 w pobliżu 1500 pkt., ale sam rynek nie jest aż tak bardzo zdeterminowany, by wyprowadzić indeks do tego poziomu. Warto zwrócić uwagę, że WIG20 drugi tydzień porusza się wzdłuż przełamanej w drugiej połowie lutego średnioterminowej linii trendu wzrostowego, łączącej dołki z października i grudnia i do tej pory nie udało się mu jej zanegować. Indeks szerokiego rynku WIG, pomimo znacznych wzrostów w dniu wczorajszym, nie przełamał zamknięcia z ostatniego poniedziałku. Zaniepokoić może także znaczna podaż na KGHM, jaka się wczoraj ujawniła, pokazująca, że nie ma jednomyślności wśród inwestorów w ocenie perspektyw naszego parkietu. To nakazuje z dużym spokojem podchodzić do tematu kupowania akcji z myślą o trwałych zwyżkach i zaczekać na dalszy rozwój wypadków.

Zastanawiające jest, jaki może mieć wpływ sytuacja na zagranicznych giełdach na to, co stanie się u nas. DAX nie poradził sobie wczoraj z oporem w postaci tegorocznego maksimum, co wskazywałoby na korektę serii wzrostów. Czy jednak ewentualna korekta wpłynie na pogorszenie nastrojów u nas? Bardziej naturalne byłoby, gdyby po tym, jak nasz rynek opierał się zniżkom na świecie, wraz z rozpoczęciem na nich zwyżek zaczął rosnąć. Dlatego chyba sytuacja na głównych giełdach nie będzie najważniejszym czynnikiem rozwoju wypadków.