Wciąż widzimy negatywne oddziaływanie nań średnioterminowej linii trendu wzrostowego, zaczepionej o dołki z października i grudnia, która hamuje kolejne zapędy byków. Dopóki ta prosta nie zostanie przełamana trudno myśleć o trwalszych zwyżkach.

Powoli i systematycznie pogarsza się sytuacja na głównych giełdach europejskich. Indeksy CAC i DAX tracą po ponad 0,5%, a przecież przed południem były na niewielkich plusach. O ile takie osłabienie tych rynków nie może dziwić po serii wzrostów, o tyle można zastanawiać się, czy wpłynie to na atmosferę na naszym parkiecie. Można spodziewać się, że spowoduje to większą ostrożność kupujących, ale ten element obserwujemy od dłuższego czasu. Dlatego uważam, iż kluczem do rozszyfrowania zagadki, jak zachowywać się będzie nasz rynek w tym tygodniu, jest zachowanie podaży. Wydaje się, że w pierwszej fazie spadków zagranicą nie będzie powodów, by się ona bardziej uaktywniła, chyba że zniżki będą miały dynamiczny charakter. Wtedy powinno to zrobić wrażenie na naszych inwestorach.

Z mniejszych walorów musi robić wrażenie kolejna silna przecena Apeximu, spadającego o około 15% do nowego historycznego minimum przy 5,65 zł. Tu mamy jednoznaczny silny trend spadkowy i jedyne co można zalecić to oparcie się pokusie szybkiego zysku i unikanie tego waloru. Na łapaniu dołka bardzo trudno jest zarobić i warto tu sobie przypomnieć własne doświadczenia z przeszłości.