Pomimo, że nie widać istotnych fundamentalnych przesłanek, które mogłyby wywołać duże spadki na GPW, obserwowana od kilku tygodni słabość naszego rynku względem innych giełd środkowoeuropejskich musi budzić niepokój. Obecny marazm można oczywiście tłumaczyć brakiem wpływu środków do OFE, ale należy pamiętać, że to właśnie fundusze podbiły kursy największych blue chipów średnio o 40-50% w ciągu ostatnich kilku miesięcy. W kontekście braku sygnałów ożywienia gospodarczego, bądź też poprawy sytuacji w samych spółkach, nie należy sądzić, aby obecnie równie żywiołowo przystąpiły do kupna akcji, jak chociażby w styczniu.

Poza tym należy zwrócić uwagę na możliwość bliskiego zakończenia cyklu obniżek stóp procentowych. Wskaźniki inflacji oraz ceny żywności pozwalają na jeszcze jedną obniżkę stóp, ale pod znakiem zapytania stoją dalsze ruchy RPP. I nie sądzę, aby pomogły groźby skierowane w stronę Rady. Kolejnym czynnikiem ryzyka jest możliwość wystąpienia korekty na rynkach zagranicznych. Wszakże indeks S&P500 wzrósł od wrześniowego dołka o ponad 20%, co normalnie powinno przynieść realizację zysków.

Uważam, że rozpoczynająca się na GPW korekta może sprowadzić indeks WIG20 w ciągu miesiąca w rejony 1150 punktów.

Marcin Piskała

Bank Przemysłowy SA