Chyba najgorszym rozwiązaniem byłby znów całodniowy marazm, którego można mieć szczerze dość. W tej sytuacji do jednego z najważniejszych czynników rozwoju wydarzeń należy aktywność inwestorów i pilna obserwacja tego po której stronie narasta większe zniecierpliwienie.
Opór i wsparcie są w zasięgu dziennej zmiany indeksu, choć bardziej uprzywilejowani są pesymiści. A to z tego względu, że wsparcie przy 1339 pkt. ma dużo większe znacznie, niż opór wyznaczany przez lukę bessy z ostatniego wtorku, zamykającą się na poziomie 1379 pkt. Jej zasłonięcie da nadzieję na dalszy ruch w górę i ponowny test 1400 pkt., ale jak na razie na to się nie zanosi. Pesymiście mają przewagę także z tego względu, iż do wzrostów potrzeba świeżego kapitału, a spadać rynek może pod własnym ciężarem, choć oczywiście takie zniżki mają mniejsze znaczenie prognostyczne.
Kłopot jest z oceną aktualnych nastrojów na rynku i trudno określić je jednoznacznym mianem pozytywne lub negatywne. Są podobne do bezpłciowego zachowania rynku w ostatnim czasie. Stąd też nie można wykluczyć dalszego ruchu horyzontalnego.
Nieco podobnie jest wśród inwestorów w USA, gdzie widzieliśmy wczoraj kłopoty z interpretacją danych o poziomie zapasów. Może więcej emocji wywołają dziś publikowane dane, z których najważniejsze będą te o zmianie produkcji przemysłowej w lutym (15.15) i marcowym indeksie nastrojów Uniwersytetu Michigan (15.45). Wcześniej o 14.30 zmiany cen na poziomie producentów.