Dopóki nie zostanie przełamane jest szansa, iż byki zmobilizują siły i doprowadzą do odbicia. Na tej drodze napotkają barierę na wysokości 1329 pkt. w postaci SK-100 oraz połowy czarnej świecy z wtorku, potem oporem jest 1342 pkt., gdzie zwyżki zatrzymywały się w ubiegłym tygodniu.
Tak naprawdę trudno jest określić scenariusz na nadchodzące dni, bo nasz rynek pozostaje chimeryczny. Patrząc na sytuację na zagranicznych giełdach nie ma powodów do optymizmu, z naszej gospodarki też nie ma sygnałów zachęcających do kupowania akcji po obecnych cenach. Ale też jest to wyraźnie widoczne, że w głównej mierze za ostatnie zachowanie naszego rynku odpowiedzialny jest zupełny brak popytu, a w przypadku wielu spółek brak jest większej podaży. Nie ma wątpliwości, że zakrycie opisywanej luki hossy będzie wymagało przede wszystkim zdecydowanie większej determinacji podaży, a samo wycofanie się popytu do tego nie wystarczy. Dlatego można zastanawiać się, czy kiepskie perspektywy światowych rynków pobudzą podaż, czy też brak tej podaży zachęci kupujących do podciągnięcia cen w górę. Bez wyraźnego wzrostu obrotów na to pytanie będzie trudno odpowiedzieć.
DAX i FTSE zaczęły sesje od wzrostu o 0,3%, po silnym spadku z dnia wczorajszego nie może się podnieść CAC, który jest 0,1% na minusie. Najważniejsze dziś będą informacje z amerykańskiego rynku pracy - stopa bezrobocia za marzec i zmiana liczby nowych miejsc pracy w sektorach pozarolniczych. Dowiemy się tego o 15.30.