Dopóki wykres indeksu pozostaje nad tą wartością, dopóty byki mają szansę powrócić do gry. W razie przełamania wsparcia, wielce prawdopodobny stanie się atak na minimum z września zeszłego roku (965 pkt.), gdzie wzięła początek ostatnia fala wzrostowa.
Niewielki wzrost, jaki zanotowała w piątek skupiająca największe firmy średnia przemysłowa Dow Jones, nie zmienia korzystnego dla niedźwiedzi trendu. Fakt, że indeks ściągnięty został z poziomu 10 334 pkt. w trakcie sesji do 10 271 pkt. na zamknięcie notowań, potwierdza siłę sprzedających. Podobne zachowanie indeksu w trakcie notowań z 28 marca dało początek kilkusesyjnej fali spadkowej. Obserwowaną pod koniec zeszłego tygodnia poprawę koniunktury można w dalszym ciągu interpretować jako ruch powrotny w kierunku linii trendu wzrostowego, pociągniętej po minimach z września 2001 i lutego 2002 r. Ponieważ zwyżka nie przekroczyła poziomu dołka z 25 marca (10 281 pkt.), w żaden sposób nie została naruszona struktura trendu spadkowego, zapoczątkowanego w połowie marca. Początek sesji poniedziałkowej i otwarcie z luką bessy sugeruje, że niedźwiedzie ponownie przejmują kontrolę nad rynkiem.
Konsekwentnie w kierunku dołka na 1716 pkt. zmierza Nasdaq Composite. Jeśli bykom nie powiedzie się obrona tego wsparcia, to szanse na kontynuację zwyżki zapoczątkowanej we wrześniu zeszłego roku staną się zerowe. W takim wypadku najbardziej prawdopodobnym rozwiązaniem będzie kontynuacja tendencji spadkowej, przynajmniej do wrześniowego dołka na 1423 pkt. Na taki właśnie rozwój wydarzeń wskazuje MACD, który znajduje się poniżej poziomu równowagi i swojej średniej w trendzie spadkowym.
Tomasz Jóźwik