DAX zdołał wybić się w marcu powyżej grudniowego maksimum, ale dość szybko poniżej niego powrócił. Smaczku obecnej sytuacji europejskich indeksów dodaje fakt, że niedawno doszło do przełamania głównych linii bessy na CAC i FTSE oraz linii, wyprowadzonej z górki z września 2000 r., na DAX. CAC już wrócił poniżej tej prostej, co oznacza wygenerowanie fałszywego sygnału. Ten zaś przemawia za opuszczeniem w niedługim czasie dołem tendencji horyzontalnej i co za tym idzie, znacznym pogłębieniem i przyspieszeniem zniżek. Warto zwrócić uwagę, czy indeksy z Frankfurtu i Londynu także powrócą poniżej opisywanych linii, co potwierdzałoby pesymistyczne prognozy.
Ciekawie sprawy mają się w Ameryce, gdzie spektakularne odrobienie strat w poniedziałek zrobiło duże wrażenie. Stworzyło to złudne wrażenie przebudzenia byków, które wcale nie musi przełożyć się na przebieg zdarzeń. DJIA nadal nie wrócił powyżej linii, zaczepionej o dołki z września ub.r. i lutego b.r., indeks pozostaje także poniżej styczniowego szczytu. Nasdaq wzmocnił wsparcie w postaci lutowych minimów, ale brak jest przesłanek zapowiadających zmianę trendu. Kluczowe jest tu wsparcie w strefie 1716--s1741 pkt., a zamknięcie poniżej niego przełoży się na zniżkę do 1640 pkt., choć nie można wykluczyć i gorszego scenariusza, spadku do ubiegłorocznego dołka. Dopiero zamknięcie powyżej 1812 pkt. poprawi sytuację tego indeksu.
Z powyższej diagnozy wynika, że zagrożenie kontynuacją zniżek jest znaczne i nie można wykluczyć, iż najgorsze dla posiadaczy akcji dopiero się zaczyna. W tym kontekście interesujące jest, jaki będzie to miało wpływ na nasz parkiet. Zakładam, że na dłuższą metę duży.
Krzysztof Stępień
PARKIET