Taka zwyżka byłaby dokończeniem złożonej korekty rozpoczętej 22 lutego, stanowiąc jednocześnie dopełnienie ruchu powrotnego do przełamanej miesiąc temu linii trendu wzrostowego.

Na możliwość trwającej jakiś czas poprawy koniunktury na naszym rynku wskazuje przede wszystkim dosyć niezwykłe ostatnio zachowanie cen akcji notowanych na giełdach w Budapeszcie i Pradze. Oba te rynki nie wyróżniały się niczym specjalnym w trakcie półtorarocznej globalnej bessy trwającej do września ub.r., a i późniejsze odbicie w górę do stycznia mieściło się jak najbardziej w "normie". Jednak w trakcie czwartkowej sesji węgierski BUX był już jednak na poziomie nie widzianym od czerwca 2000 r. (odpowiada to WIG-owi20 na poziomie 2000 pkt.), a i czeski PX50 zarówno w marcu, jak i kwietniu, ustanawiał nowe lokalne szczyty.

Oczywiście sytuacja makroekonomiczna Węgier, jak i Czech, prezentuje się bardzo korzystnie na tle obecnego stanu polskiej gospodarki, tym niemniej jednak tak dobra koniunktura na tych rynkach w okresie, który na innych giełdach europejskich nie był zbyt dobry dla posiadaczy akcji, może zaskakiwać. Niezależnie od tego, że nasza gospodarka raczej nie zasługuje obecnie na podobne wyróżnienie, można zastanawiać się nad możliwością rozszerzenia się w najbliższym czasie również na GPW tego wyraźnego zainteresowania inwestorów rynkami środkowoeuropejskimi, które może - choć nie musi - mieć związek ze spekulacjami co do szans wejścia krajów regionu do UE (stety czy niestety znacznie większymi w przypadku Czech i Węgier, niż Polski).

Wojciech Białek

SEB TFI SA