Ale z punktu widzenia całego rynku to zdarzenie nie jest tak bardzo istotne, gdyż pozostałe spółki zachowują się dość przyzwoicie, a nie mam wątpliwości, iż do przełamania wsparcia w strefie 1285-99 pkt. potrzeba wyraźnego ataku podaży na szerszej grupie spółek. W minionych tygodniach mieliśmy silne spadku walorów o większym znaczeniu dla wartości WIG20, a okazywało się, ze to zbyt mało, by rynek zakończył trend boczny. Dlatego trzeba zgodzić się z tym, że silne przeceny dużych spółek robią złe wrażenie wokół całego rynku, ale też nie ma się co łudzić, że jedna spółka rozstrzygnie losy średniookresowego trendu. Bo przecież o jego zmianie na spadkowy będziemy mówić w chwili zamknięcia luki hossy z początku roku. Zatem z punktu widzenia analizy technicznej byłoby to bardzo istotnym wydarzeniem, więc niedobrze by się stało, gdyby sukces podaży był w takiej sytuacji mało przekonujący.

Dlatego ze spokojem należy podejść do tego, co obserwujemy w pierwszej godzinie, a w dalszej części sesji warto zwracać uwagę na to, czy dołączą do BRE inne papiery. Oprócz szerokości rynku do zdobycia luki hossy potrzebne będą duże obroty i to jest także element, na który teraz trzeba pilnie spoglądać.

Wokół parkietu niewiele zmian. Nasdaq jest już o krok od przełamania lutowego dołka, ale póki się to nie stanie korelacja naszego rynku z tym indeksem raczej nie wróci. Zresztą także i największe giełdy w Europie nie poddają się tak łatwo zmiennym nastrojom w USA. My podążamy na razie własną drogą i mamy swoje problemy. WIG20 znów jest tylko 5 pkt. od wsparcia przy 1299 pkt., więc potencjalnie mogą to być ciekawe notowania.