I to wszystko przy silnie spadających rynkach Eurolandu, choć też i przy niewielkich obrotach. Bawiąc się w aptekarza można powiedzieć, iż dzisiejsze odbicie było ruchem powrotnym do przekroczonego wczoraj dołka z 3 kwietnia, ale przebieg sesji z tego tygodnia skłania raczej do podtrzymania opinii, opisującej co, co ostatnio się dzieje mianem trendu bocznego, ograniczonego od dołu poziomem 1300 pkt. Po sesji pozostaje pytanie, czy dzisiejsza obrona wsparcia zaowocuje większym ruchem w górę. Kilka spółek zachowało się ładnie. Wyróżniał się przede wszystkim BPH-PBK, który wzrósł o około 4%. Solidnie wzrosły też KGHM i TP.S.A., ale one akurat znajdują się w wyraźnych trendach spadkowych i trudno po jednodniowym wyskoku mówić o trwalszej poprawie sytuacji. Drugie pytanie, jakie powstaje to, co musi się zdarzyć, by nasz rynek zakończył ten męczący i frustrujący marazm. Okoliczności zewnętrzne były dziś idealne do złamania wsparcia, ale nic takiego się nie stało. To potwierdzałoby siłę trendu bocznego.
Osobiście kolejnej szansy niedźwiedzi upatrywałbym w przełamaniu przez Nasdaq dołka z lutego b.r., co otworzy drogę do znacznego pogłębienia zniżek. Początek sesji pokazuje, iż indeks jest na dobrej drodze, by to uczynić, bo spada o 0,8% do 1700 pkt. Towarzyszy mu DJIA, tracący blisko 0,9%.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu