Od bardzo długiego czasu nie mieliśmy ruchu ani w górę, ani w dół przy przyzwoitej szerokości rynku i dopóki tego nie zobaczymy trudno będzie przywiązywać większe znaczenie do wydarzeń na poszczególnych sesjach. I z tego punktu widzenia może lepiej się stało, że wsparcie wczoraj zostało obronione, bo gdyby zostało przebite w mało wiarygodny sposób to i tak wartość prognostyczna tego faktu byłaby ograniczona. Z drugiej strony należy pamiętać, iż obrona wsparcia to jeszcze nie sygnał kupna i że wciąż znajdujemy się bardzo blisko kluczowych poziomów, broniących przed istotnym pogłębieniem zniżek.

Rynki amerykańskie zachowały się wczoraj racjonalnie, broniąc się przed większym spadkiem. Nasdaq z rozstrzygnięciem sprawy utrzymania wsparcia w postaci lutowego dołka postanowił zaczekać na dzisiejsze wstępne dane o wzroście PKB w I kwartale. Oczekiwania są dość znaczne, bo mieszczą się w przedziale 5-5,5%, więc trudno ich nie nazwać optymistycznymi. Do tego zostanie dziś podany indeks nastrojów konsumentów Uniwersytetu Michigan, który ma minimalnie wzrosnąć. Zapewne od tych danych zależeć będą losy wsparcia na Nasdaq, wsparcia niezwykle ważnego, bo torującego drogę nawet do testu wrześniowego dołka.

WIG20 głównie za sprawą wzrostu ceny TP.S.A. zbliżył się do poziomu 1320 pkt., widać też wyraźnie większą, niż wczoraj w pierwszej godzinie sesji, aktywność inwestorów. Giełdy Eurolandu są blisko ostatnich zamknięć, a kontrakty na Nasdaq się nie zmieniają.