Obie strony rynku mają zatem o co walczyć, choć trzeba przyznać, że zbyt dużej determinacji w ich szeregach nie widać. Kupujący wyraźnie zdają sobie sprawę, iż przełamanie tego wsparcia może doprowadzić do znacznego pogłębienia spadków, ale jednocześnie podaż jakby obawiała się negatywnych konsekwencji swojej odwagi. Niedźwiedzie postawiły już szacha bykom, ale wciąż nie wiemy do końca, czy jest to jednocześnie mat.

WIG20 zaczął notowania nieznacznie po stronie południowej, ale nie przekroczył jeszcze poziomu wtorkowego zamknięcia przy 1288 pkt., wzmacniającego znaczenie luki hossy. Warto przy tym zauważyć, iż połowa wczorajszej czarnej świecy umacnia opór przy 1305 pkt. Czekamy więc na przekroczenie którejś z tych wartości. Cieszy wzrost obrotów w porównaniu z ostatnimi notowaniami, co stwarza nadzieję na wysłanie interesującego sygnału.

Czwartkowa sesja w USA nie wyjaśniła wiele w kwestii tego, czym był środowy rajd w górę, ale niewątpliwie zasugerowała, że może to być tylko odbicie. Zamknięcie Nasdaq poniżej połowy białej świecy ze środy wskazuje na chęć przetestowania wytrzymałości luki hossy z tego samego dnia i zapewne od zachowania w jej obszarze zależeć będzie dalsza koniunktura na rynku technologicznym. Giełdy w Eurolandzie zaczęły sesję od spadków. Negatywnie odebrano informację, że niemiecki dział brytyjskiej spółki telekomunikacyjnej Energis ogłosi upadłość. Przy obecnym sentymencie do telekomów inwestorzy są szczególnie wyczuleni na takie wiadomości.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu