Obrót przekraczający 500 mln zł i wolumen ponad 5 mln akcji na TP.S.A. mówią o wielkości kapitału, jak zaangażował się na rynku. Wygląda na to, że będzie on wystarczający, by zaatakować tegoroczny szczyt, ale z obecnego poziomu, taka nagroda jakoś bardzo atrakcyjna nie jest. Nawet gdyby miało dojść do wzrostu do 1500 pkt., to daje to około 10% potencjał na WIG20. Przy braku pozytywnych impulsów ze strony fundamentów i przy nijakiej sytuacji na zagranicznych giełdach przekroczenie 1500 pkt., o ile w ogóle do ataku na ten poziom dojdzie, wydaje się mało prawdopodobne.
Podejście inwestorów do poszczególnych spółek było dziś zróżnicowane, co osłabia wymowę wzrostu. Spadek Agory, słabe zachowanie Orbisu, Softbanku i Pekao nie pozwalają powiedzieć, że inwestorzy kupują "jak leci". To różni obecne silne wzrosty od tych z października i stycznia. Inny jest też poziom cen, z jakich wystartowały wzrosty i można przypuszczać, że po dwóch dniach w dużym stopniu emocjonalnego kupowania w weekend przyjdzie czas na chłodną kalkulację i przemyślenie posunięć z końca tego tygodnia.
Te wszystkie wątpliwości nie zmieniają faktu, że pozostawiamy rynek w dobrej kondycji z perspektywami na dalsze zwyżki. Równocześnie dzisiejsza sesja nie rozwiała mojej niepewności co do tego, czy jesteśmy w dobrym momencie do kupowania akcji z myślą o trwałej aprecjacji ich cen. Wykres indeksów z perspektywy ostatnich 5 miesięcy wskazuje na to, że nadal jesteśmy w szerokim trendzie bocznym, podobnym do tego, jaki występuje na giełdach Eurolandu.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu