Pozytywnym elementem jest powrót Nasdaqa ponad zamknięcie z 7 maja, co odbyło się przy widocznej na MACD i RSI pozytywnej dywergencji. To może zwiastować ponowną próbę ataku na spadkową linię, wyprowadzoną z marcowego maksimum. Na razie jednak to dalsza perspektywa i aby była realizowana potrzebna jest dalsza poprawa nastrojów. Teraz nie można powiedzieć, by obraz indeksów z USA znacząco się poprawił.
Nasz rynek to osobna kwestia. Ostatnia sesja pokazała, że nie ma chętnych do wyrwania go z marazmu, a inwestorzy nie przejęli się zbytnio zniżkami na światowych parkietach. Dlatego trudno znaleźć jakiś czynnik, który mógłby zdeterminować przebieg kolejnych sesji. Pozostaje jedynie śledzić ruchy indeksów, bazując na analizie technicznej. A ta nadal wskazuje te same poziomy: 1368 pkt. jako wsparcie i 1390 pkt. jako opór. Przekroczenie którejś z tych wartości przy większych, niż ostatnio obrotach i przyzwoitej szerokości rynku będzie sygnałem pokazującym, w którą stronę podążymy na kolejnych sesjach.
W czasie jej trwania dowiemy się, jakie są decyzje ECB (13.45) i Banku Anglii w sprawie poziomu stóp procentowych. Nie są spodziewane żadne zmiany i chyba nie będzie to miało wpływu na notowania. Większy wpływ może mieć cotygodniowy raport z amerykańskiego rynku pracy, który zwyczajowo zostanie przekazany o 14.30.