Albo obronią znów to wsparcie, co w takiej sytuacji mogłoby skutkować wybiciem w przyszłym tygodniu w górę z trwającej konsolidacji lub też co bardziej prawdopodobne podaż przeważy doprowadzając do przebicia tej ważnej bariery, co da w efekcie atak na majowy dołek. Nie ma wątpliwości, że to w rękach podaży leżą dalsze losy rynku. Poprzednie sesje pokazały, iż brak jest na nim odpowiedniej ilości kapitału, który mógłby zaangażować się w szersze grono spółek, ale był w stanie powstrzymać zniżki pojedynczych walorów, ewentualnie poszczególne papiery ciągnął w górę. Jeśli jednak podaż pokaże się na większości dużych spółek to byki będą bezradne.

Nie sprzyja im przede wszystkim sytuacja na światowych giełdach. DJIA potwierdził ukształtowanie formacji głowy z ramionami, S&P500 przełamał poprzedni dołek, tak samo, jak Nasdaq. Do tego wiadomości z Intela zapowiadają, że dziś koniunktura się nie poprawi. Można przypuszczać, że jeśli dane z rynku pracy okażą się gorsze od oczekiwań, będzie naprawdę fatalnie. Chyba coraz mniej inwestorów wierzy w to, że uda się uniknąć testu ubiegłorocznych minimów.

Taki wariant wliczają w ceny akcji inwestorzy w Eurolandzie, gdzie w minionych dniach nastroje były chyba jeszcze gorsze, niż w USA. Dziś od rana indeksy znacznie tracą. DAX i CAC po 2,5%, FTSE 1,2%. Dla CAC oznacza to zejście po raz pierwszy od 26 września ub.r. poniżej bariery 4000 pkt. Przypomnę, że dołek wypadł 21 września.