Nie ma wątpliwości, że teraz to emocje w największym stopniu kształtują koniunkturę na światowych rynkach akcji. To, co dzieje się u nas jest tylko odbiciem tej sytuacji. Co gorsza długo opieraliśmy się spadkom, więc mamy co nadrabiać. WIG20 zaczął notowania od blisko 4% zniżki, a teraz ograniczył stratę do 2,6%.

Jest takie powiedzenie, że emocje nie są najlepszym doradcą, ale chyba nie należy z tego wysnuwać wniosku, iż przetrzymanie akcji w tak trudnym momencie jest dobrym rozwiązaniem. Z drugiej strony przy tak gwałtownych przecenach sytuacja lubiła się często bardzo szybko zmieniać. Dlatego trudno jest mi znaleźć odpowiedź na pytanie, jaką decyzję powinni teraz podjąć posiadacze akcji. Dla mnie sygnały sprzedaży pojawiły się wcześnie, najpóźniej w poniedziałek i wtorek, choć już zniżkę poniżej 1336 pkt. można było traktować jako poważne ostrzeżenie. Dzisiejsze wydarzenia są kontynuacją trendu spadkowego i potwierdzają moje obawy o to, że trend ten może przyspieszyć. Jednocześnie można wskazać poziom wokół 1200 pkt. jako silne wsparcie. W strefie 1217-23 pkt. mamy niewielką lukę hossy z 3 stycznia i zamknięcie z 18 grudnia. 1173 pkt. to grudniowy dołek. Można przypuszczać, że w tych okolicach popyt spróbuje się zmobilizować i doprowadzić do jakiegoś odbicia.

Przy takich nastrojach dzisiejsze decyzje FED i RPP w sprawie stóp procentowych wydają się mało istotne. Nie ma wątpliwości, że sesja przebiegnie w rytm rynków Eurolandu. CAC przełamał wrześniowy dołek i to mówi wszystko.