Nie zmienia to faktu, że nasz rynek przeceniając się wczoraj nie zakładał takiego scenariusza. Tym samym należałoby oczekiwać, że inwestorzy wyprzedający wczoraj w panice akcje mogą dziś na nowo odnawiać długie pozycje. Duży udział powinny tu mieć OFE, które przecież pod koniec miesiąca będą publikowały swoje wyniki.

Korzystnie, głównie na banki, powinna również oddziaływać coraz jaśniejsza sytuacji w Stoczni Szczecińskiej, dzięki czemu istnieje cień szansy, że banki w nią zaangażowane nie poniosą na tej inwestycji straty.

Niemniej jednak, na rynkach nie brakuje obecnie również zagrożeń. Po pierwsze niebezpieczna jest obecnie "bomba zegarowa" w Brazylii, co może nadal hamować napływ zagranicznego kapitału. Z drugiej strony dosyć pesymistyczne było wczorajsze wystąpienie szefa RPP, który skrytykował deficyt budżetowy w 2003 roku na poziomie tegorocznego, uważając to za pogorszenie sytuacji finansów publicznych. Po trzecie w końcu, mocne euro schładza znacznie tempo ożywiania się gospodarki europejskiej, a to przecież ma być kluczowy czynnik napędowy naszej rodzimej koniunktury.

Reasumując, naszym zdaniem powyższe problemy, choć są jak najbardziej realne, nie powinny mieć dziś większego wpływu na przebieg sesji. Najistotniejszy jest fakt, że wczorajsze dyskontowanie spadków w USA było nieuzasadnione. Dlatego uważamy, że dzisiejsza sesja powinna przynieść poprawę nastrojów i pozwolić na wzrosty naszych indeksów. O ile? trudno powiedzieć, zapewne wyznacznikiem będzie tu sytuacja na pozostałych rynkach europejskich, no i oczywiście nastroje na parkiecie amerykańskim.

Opracowanie: Jacek Torowski