Taka sytuacji odzwierciedla oczekiwanie na to, co dalej będzie się dziać na światowych, głównie amerykańskich giełdach. Można tu tylko jeszcze raz powtórzyć, iż w trendzie spadkowych obrona wsparcia nie jest równoznaczna z większym odbiciem, nie mówiąc już o trwalszej zmianie tendencji. Do takiej tezy przekonują dzisiejsze notowania TP.S.A., która wczoraj wybroniła wsparcie przy 11,70 zł, a już dziś ponownie jest ono mocno zagrożone.

W kontekście rozważań nad możliwością utrzymania na głównych indeksach wrześniowych dołków warto zwrócić uwagę na wskaźnik FTSE30. Miesiąc temu bardzo ładnie wyprzedził on wybicie bardziej popularnych indeksów europejskich z kilkumiesięcznych konsolidacji, a teraz wyraźnie sugeruje przełamanie zamknięć z 21 września. We środę doszło na FTSE30 do przełamania ubiegłorocznego minimum, licząc w cenach zamknięcia. W tym kontekście dzisiejszy wzrost jest niczym innym, jak ruchem powrotnym do przebitej bariery. To daje pesymistyczne wnioski na przyszłość w odniesieniu do indeksów CAC, FTSE100 i DAX, przebywających tuż ponad wsparciami o takim samym znaczeniu.

Publikacja ostatecznych danych obrazujących tempo wzrostu gospodarki USA w I kwartale i cotygodniowa informacja z rynku pracy nieco zaskoczyły inwestorów. Wzrost PKB ostatecznie wyniósł 6,1% wobec spodziewanych 5,6%. Spadek liczby nowych bezrobotnych był zgodny z oczekiwaniami, ale nieco w górę zweryfikowano dane za poprzedni okres. W sumie te wiadomości nie mają większego znaczenia, bo inwestorzy żyją teraz tylko przyszłością, ale powinny pomóc w dobrym otwarciu rynków w USA. Na to liczą inwestorzy w Eurolandzie, gdzie indeksy powiększyły wzrosty.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu