Pomimo korzystnego dla inwestorów zakończenia sesji, w ciągu notowań widoczna była nadal atmosfera panicznego strachu o księgowość spółek. Najlepszym dowodem była chwilowa wyprzedaż akcji General Motors, po tym jak na rynek napłynęły spekulacje o możliwej kolejnej "twórczej rachunkowości". Z czasem jednak inwestorzy się uspokoili i ostatecznie spółka ta spadła o jedyne -2,98 proc.
Bardzo korzystnie na rynek wpływała natomiast informacja z Pfizera o przeznaczeniu przez spółkę do 10 mld USD na zakup własnych akcji w ciągu najbliższych 24 miesięcy. Poza tym drożał Sun Microsystems, dzięki pozytywnym wypowiedziom analityków Goldman Sachs, oraz Micron Technology i Conexant, po podwyżce rekomendacji dal spółek ze strony Lehman Brothers.
Wzrosty indeksów były również wspierane przez dane z gospodarki. Okazało się bowiem, że PKB w IQ 2002 roku wzrósł nie jak wcześniej podawano 5,6 proc. a 6,1 proc. Bez negatywnego wpływu były również dane z rynku pracy. Liczba nowych podań o zasiłki dla bezrobotnych wyniosła w zeszłym tygodniu 388 tys., po tym jak 2 tygodni temu było to 398 tys.
Bieżące nastroje na rynku terminowym są bliskie neutralnym, po tym jak wczesnym rankiem były naprawdę optymistyczne. W sumie nie powinno to dziwić, gdyż inwestorzy z jednej strony zdają sobie sprawę ze słabości obecnego rynku, z drugiej natomiast liczą, że końcówka kwartału zostanie wykorzystana przez zarządzających do porządkowania portfeli, co zazwyczaj wywołuje wzrosty indeksów.
W tej sytuacji trudno dziś prognozować jak zachowa się amerykańska giełda. Wszystko pozostaje więc w rękach dzisiejszych danych makro, czyli majowych wydatków i dochodów osobistych (godz. 14:30, prognoza odpowiednio 0,0 proc. i +0,3 proc.), rewizji czerwcowego wskaźnika nastroju konsumentów Uniwersytetu Michigan (godz. 15:45, prognoza pozostania na poziomie 90.8) oraz czerwcowego wskaźnika optymizmu menadżerów sektora produkcyjnego z regionu Chicago (godz. 16:00, prognoza spadku do 58.0).