Przedpołudniowa faza sesji jest charakterystyczna dla ruchów korekcyjnych, a ostateczny wynik sesji nie jest jeszcze w tej chwili rozstrzygnięty. Będzie on znów zależał od decyzji sprzedających. Jeśli zechcą skracać pozycje w dalszej części notowań to spadki mogą powrócić na rynek.
Do zwyżki w dużym stopniu przyczynia się TP.S.A., rosnąca dziś o blisko 3%. To jednak w najmniejszym stopniu nie zmienia jej fatalnego obrazu, który został dopełniony czwartkowym spadkiem poniżej 11,70 zł. Są małe szanse na uniknięcie testu historycznego minimum, a co więcej wiele sygnałów wskazuje na jego przełamanie. Przedpołudniowa zwyżka wystarcza jedynie na osiągnięcie poziomu połowy piątkowego czarnego korpusu, który powinien skutecznie blokować dalsze odbicie.
Trochę zamieszania wokół spółek telekomunikacyjnych wywołały informacje o możliwej renacjonalizacji France Telecom. Jednak rząd francuski ostatecznie zdementował te wiadomości. Już samo ich pojawienie pokazuje jak trudna jest sytuacja spółek z tego sektora. Potrzeba będzie wielu miesięcy, by odbudować zaufanie inwestorów do niego. Stąd też warto oprzeć się pokusie łapania dołków na Tepsie, bo czerwcowe notowania najlepiej pokazały, jak może to być kosztowne. Zresztą trwalsze ruchy w górę są bardzo często poprzedzane konsolidacją, pozwalającą na akumulację akcji na rynku. Dlatego warto zaczekać aż taka sytuacja pojawi się na wykresie spółki.