To na czym aktywność inwestorów była większa (Pekao i TP.S.A.) kończy sesję na minusach. Szósty z rzędu spadek Tepsy pokazuje, że nadal nie ma kapitału zdolnego zebrać większą podaż akcji. Odbicia są możliwie jedynie dzięki ograniczaniu aktywności przez sprzedających. A w takiej sytuacji trudno myśleć o większym odbiciu, nie mówiąc już o trwalszym ruchu w górę.
Wydaje się, że kupujący mobilizują siły na obronę wsparcia na poziomie 1173 pkt., które wyznacza grudniowy dołek. Jest najbardziej prawdopodobne, że to właśnie z tej wysokości dojdzie dopiero do większego odreagowania. Martwić może również fakt, że TechWIG pomimo dotarcia do poziomu historycznego minimum nie zdołał się dziś mocniej odbić i kończy dzień nieznaczną zniżką. Już tylko niecałe 5 pkt. brakuje mu do rekordowo niskiego poziomu z ubiegłego roku.
Obawy budzi także brak większej reakcji na poprawę koniunktury na zagranicznych giełdach. Nasi inwestorzy zdają się postrzegać ostatnie zwyżki jedynie jako przerywnik w spadkach i nie chcą przeżyć rozczarowania, gdy rzeczywiście te spadki wrócą na światowe giełdy. Zresztą słabość naszego parkietu względem zagranicznych rynków nigdy nie wróżyła niczego dobrego. Z drugiej strony ułatwia to ocenę sytuacji. Dopóki nie zostaną wygenerowane sygnały, zapowiadające trwalsze ocieplenie klimatu na świecie, nie ma co zbytnio oglądać się na to, co tam w krótkim terminie się dzieje.
Przed jutrzejszą sesją nie ma powodów do optymizmu. Chyba najbardziej optymistyczny scenariusz to przesłużenie konsolidacji na obecnym poziomie, ewentualnie jeszcze jedna próba wzbicia się WIG20 do 1234 pkt.
Krzysztof Stępień