Od samego rana WIG20 przebywał na wysokości 1215 pkt., co w najmniejszym stopniu nie wpływało na jego obraz w dłuższym terminie. Nie ma powodów, by uznawać dzisiejszą sesję za coś więcej, niż kolejną odsłonę odreagowania czerwcowych zniżek. Bez wątpienia nie zamknęła się jeszcze droga, by to odreagowanie przybrało pokaźniejsze rozmiary, ale to chyba w największym stopniu będzie zależeć od koniunktury na zagranicznych giełdach. Dziś w Eurolandzie nastroje były kiepskie, co wiązało się zarówno ze złymi informacjami z niemieckiej gospodarki, jak i wyczekiwaniem na to, co dalej będzie się dziać na rynkach amerykańskich. Poniedziałkowy spadek nie przekreślił tam jeszcze szans na dalsze wzrosty. Jednak wczorajsze sesje pokazały, iż inwestorzy jeszcze nie przyzwyczaili się do złych informacji ze spółek. A dziś kolejna ich porcja. Chodzi głównie o obniżenie przez Salomon Smith Barney ceny docelowej dla Intela z 45 do 27 dolarów. Prognozy wyników kwartalnych obniżyły spółki technologiczne: Retek i Citrix. Do tego mamy dziś wystąpienie prezydenta Busha, który ma zabrać głos w sprawie ostatnich skandali księgowych.
W sumie nic się dziś nie rozstrzygnęło. Na pewno wzrost przy tak niskich obrotach powinien wywoływać poważne podejrzenia o to, że to tylko korekta. WIG20 wciąż nie może się przebić powyżej 1219 pkt., TechWIG nadal nie wrócił ponad dołek z października ub.r., wzmocniony majowym minimum. Pozycja niedźwiedzi nie została naruszona.
Wyróżniły się dwie spółki. Mocno przeceniony Prokom i wyraźnie zwyżkujący KGHM. W sumie jednak zmiany ich kursów nie wpływają na obraz techniczny tych walorów. To wzmacnia odczucie o nijakości sesji i każe czekać na dalsze sygnały z rynków światowych.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu