Silnie spada Prokom, gdzie istnieje obawa o debiut w sierpniu nowych akcji w ilości ponad 0,7 mln sztuk, które były wyemitowane dla menadżerów i pracowników grupy kapitałowej oraz właścicieli jednej z przejętych spółek. Prokom kosztuje 131 zł, czyli najmniej od końca lutego. Nie ma tu wątpliwości, że spółka rozpoczęła korektę kilkumiesięcznych wzrostów, która nie powinna się skończyć wcześniej, niż na wysokości 120 zł, gdzie znajduje się 38,2% zniesienie całej zwyżki.
Podobnie złe nastroje, jak u nas, są na giełdach Eurolandu. DAX traci blisko 2%, CAC blisko 3%, co wzmaga niepokój o to, że odbicie z ubiegłego tygodnia było jedynie ruchem korekcyjnym przed ponownym atakiem na ubiegłoroczne minima. Można było zrozumieć inwestorów, którzy postanowili wstrzymać się z ostatecznymi rozstrzygnięciami do wyjaśnienia sytuacji w Ameryce, ale kiedy po jednodniowym, piątkowym wystrzale, wszystko wraca tam do normy, czyli konsekwentnych spadków, zaczynają oni nerwowo reagować. Wydaje się, że spadek indeksów amerykańskich poniżej ostatnich dołków zaowocuje przełamaniem wrześniowych minimów w Eurolandzie. A w takiej sytuacji szanse na ocalenie bariery 1173 pkt. przez WIG20 należy uznać za minimalne. Otwartym pytaniem pozostaje, czy nasz rynek uda się utrzymać powyżej 1173 pkt. dotąd aż Euroland rozstrzygnie los własnych wsparć, czy też wyprzedzimy przebieg zdarzeń i bez oglądania się na innych niedźwiedzie zdecydują się na atak.