W takiej sytuacji trudno cokolwiek prognozować na drugą połowę sesji. W niedalekiej przeszłości bywało tak, że niskie obroty sprzyjały podbijaniu cen, ale też trwające od ponad miesiąca spadki musiały wywrzeć wrażenie na bykach i na pewno nie będą one się palić do angażowania pieniędzy na rynku. Już kilka razy na tym sparzyły łapki.
Do tego dochodzi atmosfera niepewności i wyczekiwania na to, co jutro powie minister Kołodko. Sprawa jest ważna nie tylko z punktu widzenia ocen analityków gospodarczych, ale też może być istotna politycznie. Minister Piechota zapowiedział, że jest gotów podać się do dymisji, gdyby program Kołodki był przez niego nie do zaakceptowania. Chodzi głównie o zbyt duży poziom interwencjonizmu państwa w procesy ekonomiczne. Odejście Piechoty musiałoby zostać negatywnie odebrane przez rynek.
W takiej sytuacji trudno się spodziewać, aby dziś ktoś "wychylił się" z mocniejszym kupnem. Zwłaszcza, że po słabej sesji w USA, nie ma pewności, że dziś będzie lepiej. Ten tydzień będzie obfitował w wyniki finansowe przedsiębiorstw za II kwartał i można się spodziewać dużej nerwowości przy podejmowaniu decyzji. Trudno jest ocenić, czy dotychczasowa przecena akcji zdyskontowała słabe wyniki. Można przypuszczać, iż będzie tak, że wyniki zgodne z oczekiwaniami lub lepsze dawać będą zwyżki, gorsze wyniki lub zapowiedź ich pogorszenia w kolejnych kwartałach zaowocują dalszymi spadkami.
Dziś z dużych firm wyniki opublikuje Bank of America.