Inwestorzy są zdezorientowani szybko zmieniającą się sytuacją na rynku amerykańskim i postanowili sesję przeczekać. Tym bardziej, że dzisiaj przemawiał będzie Bush a jutro Alan Greenspan (przed senacką komisją ds. bankowości).
Ze spółek wyróżnia się BRE - kurs spada o blisko 10% (w piątek było ostatni raz notowane z prawem do dywidendy). Na drugim biegunie znajduje się Prokom - to jedyna spółka z WIG20, która zyskuje na wartości. W tym przypadku jednak wzrost ma miejsce przy śladowym wręcz obrocie. Cały rynek nie sprawia wrażenia mocnego. Trzeba jednak brać pod uwagę, że spadek ma miejsce przy bardzo niskich obrotach. Zniechęcenie jest duże a większość inwestorów traci nadzieję na jakąkolwiek poprawę w najbliższych dniach. Ten coraz bardziej powszechny pesymizm może paradoksalnie zaowocować krótkoterminową poprawą. Aby mogła mieć ona miejsce potrzebne jest przede wszystkim uspokojenie w USA. Atmosferę może też nieco poprawić jutrzejsze wystąpienie nowego ministra finansów. Do końca dzisiejszej sesji najprawdopodobniej nie dojdzie już do większych zmian.