Przeważyły obawy o to, co jutro powie minister Kołodko, jak na to zareaguje minister Piechota, który zagroził swoją dymisją i wreszcie obawy o to, jak wypadną notowania w USA, gdzie nie ma żadnych przesłanek, zapowiadających trwalszą poprawę koniunktury.
Dlatego brak było odważnych do kupna akcji, a jedynie udało się utrzymać skalę spadku, jaka została odnotowana w pierwszych minutach sesji.
Od strony technicznej po piątkowym przełamaniu bariery 1173 pkt., dziś mamy zejście do kolejnego istotnego punktu w postaci 61,8% zniesienia jesienno-zimowych wzrostów. Poniżej 1150 pkt. otwiera się przed WIG20 przepaść. Wydaje się jednak, że samo przełamanie 1173 pkt. jest wystarczająco pesymistycznym sygnałem. Oznacza, iż zwyżki rozpoczęte w październiku ub.r. były jedynie przerywnikiem w bessie. W konsekwencji w dłuższym terminie powinniśmy ponownie zobaczyć trzycyfrową wartość WIG20. teraz 1173 pkt. jest silnym oporem, który będzie ograniczał ewentualne odbicie. To nie daje zbyt dużego potencjału wzrostowego, więc nawet spekulacyjne kupno nie ma teraz większego sensu. Zresztą trend jest zbyt silny, a wokół rynku zbyt wiele zagrożeń, by o tym myśleć.
Główną przyczyną zniżki indeksu było odjęcie dywidendy od ceny BRE. W sumie kurs spadł o blisko 10% do 100 zł, czyli mniej więcej tyle, ile wyniosła dywidenda. W przypadku większości pozostałych dużych spółek zmiany cen były nieduże. Prawie 3% straciła Agora, o blisko 2% spadły Orbis, BZ WBK, ComArch i Elektrim. W sumie przed jutrzejszą sesją nie ma powodów do optymizmu. Jedyne o czym możemy myśleć to krótkie odbicie, ale w przypadku dalszych spadków w USA, i ono stoi pod znakiem zapytania.
Krzysztof Stępień