Takie rozchwianie wskazuje na bardzo emocjonalne podłoże podejmowanych decyzji, a to nie pomaga w racjonalnej ocenie sytuacji.
Tu chyba najlepiej oprzeć się na analizie technicznej. Niestety, ta dla WIG20 uzasadnia duży pesymizm. Indeks spadł poniżej 1150 pkt., gdzie znajduje się istotne wsparcie w postaci 61,8% zniesienia jesienno-zimowego wzrostu. Kolejne wsparcie to dołek z 15 października ub.r. przy 1132 pkt. Negatywną ocenę potwierdza zachowanie szerokiego indeksu WIG, który spada poniżej 13540 pkt., gdzie znajdują się grudniowy dołek i zbiegający się z nim dołek z 7 listopada. Przełamanie tego poziomu będzie ostatecznym potwierdzeniem, że wracamy do bessy i nie ma co liczyć na trwalszą poprawę koniunktury. Nie odbierając przed końcem sesji wszystkich szans bykom trzeba uczciwie stwierdzić, że prawdopodobieństwo obrony wsparcia nie jest duże. Trend spadkowy na rynku trwa od pół roku, a od miesiąca znacznie przyspieszył. Do tego obroty są dziś pokaźne i przekraczają 50 mln zł. Ostatnio tak bywa, że większej aktywności inwestorów towarzyszą spadki indeksów. Duża jest też szerokość spadkowego rynku, bo 15 spółek z WIG20 zniżkuje, a tylko 2 rosną. Największe straty, po ok. 3%, ponoszą akcjonariusze BRE i Agory. Dla tego drugiego waloru jest to 5 spadek z rzędu. Oznacza on próbę przełamania wsparcia w postaci grudniowego dołka na poziomie 49 zł. W najbardziej pesymistycznym wariancie zamknięcie poniżej niego będzie wstępem do ustanowienia nowego historycznego minimum.