Widać tu dużą ostrożność i obawę o to, czy rzeczywiście optymistyczne notowania kontraktów terminowych na Nasdaq przełożą się na wzrosty na rynku kasowym. Wyniki za II kwartał Citibanku i Forda były nieznacznie lepsze od oczekiwań, ale chyba rana po malwersacjach księgowych jest jeszcze zbyt głęboka, by wyniki firm mogły wywołać nagły wzrost zainteresowania kupnem akcji.

U nas cały czas bez zmian, co oznacza, iż w dłuższej perspektywie trwający wzrost możemy traktować jako korektę silnych spadków. W dalszym ciągu byki do ataku prowadzi TP.S.A., zyskująca blisko 4%, ale będąca wciąż poniżej 11,30 zł. Po około 3% rosną spółki komputerowe: Comarch, Computerland i Prokom. Ale już w przypadku BRE i KGHM mamy spadki. Zwłaszcza sytuacja BRE robi się coraz gorsza, gdyż kosztuje on już niecałe 94 zł. To jest tylko ok. 12 zł powyżej ubiegłorocznego dołka. W dodatku wczoraj przełamana została wzrostowa linia, prowadzona po dołkach z 1995 i 1998 r., która powstrzymała zniżki w lipcu ub.r. Jeśli tydzień zakończy się poniżej 98 zł, to w długim terminie będzie to bardzo zły sygnał dla tego waloru. Patrząc na determinację sprzedających można obawiać się o utrzymanie poziomu 82 zł. W krótkim terminie nie można wykluczyć tymczasowego wyczerpania siły podaży w pobliżu 92 zł, gdzie znajdują się lokalne dołki z lipca, sierpnia i września ub.r. To jest ostatnie wsparcie przed atakiem na minimum z ub.r.

Czytelnym sygnałem na pozostałą część notowań będzie opuszczenie konsolidacji, czyli wybicie ponad 1166 pkt. lub poniżej 1158 pkt.