Póki co oznak, że inwestorzy myślą w ten drugi sposób, nie widać. Choć równocześnie trzeba przyznać, że presja podaży nie jest obecnie tak duża, jak w pierwszej godzinie. Obroty zbliżają się do 90 mln zł, a w piątek po 4 godzinach sesji było to nieco ponad 100 mln zł. Jednak szerokość zniżek jest bardzo duża. To potwierdza wygląd indeksów cenowych, opracowywanych przez PARKIET. Indeks dla rynku podstawowego znalazł się na wysokości ubiegłorocznego minimum, które ma dziś szansę sforsować. Indeks całego rynku październikowy dołek przebił już blisko miesiąc temu i teraz zmierza do minimum z października 1998 r., ustanowionego po kryzysie rosyjskim. Znajduje się ono na wysokości 7350-80 pkt., a indeks ma teraz 7790 pkt., więc brakuje mu do wsparcia około 5,5%.

Ostatnie dwie godziny sesji zapowiadają się interesująco. Z jednej strony jest cały czas szansa na obronę nawet wsparcia przy 1106 pkt., z drugiej można się spodziewać, ze będzie narastać niepokój o przebieg poniedziałkowych notowań w USA. To może ograniczać aktywność popytu. Podaż będzie trochę uspokojona notowaniami kontraktów na Nasdaq, które zyskują kilka punktów. Zresztą wskaźnik segmentu technologicznego jest ostatnio mocniejszy, niż szeroki rynek, mierzony S&P500. Ale spoglądając realnie nie za bardzo widać możliwość zatrzymania zniżek na obecnych poziomach. Dla S&P500 wsparciem jest teraz 800 pkt. Nasdaq wybił się, licząc po zamknięciach, z trzytygodniowej konsolidacji, co powinno zaowocować dalszą przeceną. Jest to tym bardziej prawdopodobne, że zostało poprzedzone fałszywym przełamaniem dwumiesięcznej linii spadków. Z tych powodów nie liczyłbym na imponujące odbicie, a raczej obawiałbym się kolejnych spadków.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu