Do dzisiaj przyniosła ona 24% straty. Zatem powoli zbliżamy się do przeciętnego oczekiwanego zasięgu spadków, choć z "kalendarzowego" punktu widzenia może jeszcze upłynąć sporo czasu zanim zniżki dobiegną końca.
Przy założeniu, że trwający trend będzie miał "przeciętną charakterystykę", można oczekiwać jego zakończenia w połowie września, czyli dopiero za półtora miesiąca. Stałoby się to na poziomie ok. 1030 pkt. (5% poniżej zamknięcia). Jednocześnie około 20 września przypadnie dołek bardzo regularnego u nas cyklu trwającego niecały rok.
Aktualną siłę trendu ocenić można jako bardzo dużą, wręcz rosnącą. Oscylatory pokazują wyprzedanie rynku, ale większość z nich nie generuje żadnych dywergencji, nie wspominając już o sygnałach kupna.
I nic dziwnego, jeśli założyć, że rzeczywiście dno osiągnęlibyśmy dopiero we wrześniu. Z drugiej strony, jeżeli - licząc w punktach - dołek jest stosunkowo blisko, to możliwa w najbliższym czasie jest kilkuprocentowa korekta, po której dopiero zejdziemy do docelowego poziomu. Przy tej okazji powstałyby sygnały kupna, zachęcające do powrotu na rynek.
Wyodrębniając branże szczególnie interesujące, warto zwrócić uwagę na spółki informatyczne. Ich siła relatywna rośnie, podobnie jak pozycja indeksu Nasadq w stosunku do innych indeksów amerykańskich. Wśród tych akcji szukałbym więc liderów na najbliższe tygodnie.