Widać wyraźnie, jak duże są obawy o to, że ostatnie notowania w USA były jedynie korektą wcześniejszej przeceny i w dłuższej perspektywie tak naprawdę niczego nie zmieniają. A to oznacza, że liczą się z kontynuacją spadków.
O ile jeszcze CAC i FTSE mocno rosną, bo wczoraj zakończyły dzień przed zasadniczą częścią zwyżek w USA, to DAX jest już na minusie na co wpływ mają zapewne pozostające po południowej stronie kontrakty na Nasdaq. Również publikacja indeksu Ifo, obrazującego nastroje niemieckich przedsiębiorców, była niezadowalająca. Indeks spadł w lipcu do 89,9 pkt., a prognozowano, że pozostanie bez zmian i wyniesie 91,3 pkt.
Ciekawe jest też, że mamy dziś znaczne obroty, zbliżające się do 70 mln zł. Widać więc, że podaż wykorzystuje okazję w postaci wysokich cen i nie ogranicza swojej aktywności. Można jedynie przypomnieć, iż przez minione dwa miesiące w większości było tak, że indeksy spadały, gdy obroty były większe, niż dzień wcześniej, a rosły, gdy były mniejsze. To cecha charakterystyczna trendów spadkowych.
Przed popołudniową fazą notowań nie ma dobrych informacji. Po niecałych dwóch godzinach byki oddały prawie wszystko, co zyskały na otwarciu. Przejście WIG20 na minus może wyzwolić dodatkową podaż, a do mini paniki będziemy wtedy o krok. Dla WIG20 wsparciem jest 1050 pkt., stanowiące w zasadzie ostatnią barierę przed testem ubiegłorocznego dołka.