Stanowi ono już ostatnią barierę przed atakiem na 990 pkt. Jeśli i ona zostanie sforsowana w ciągu dzisiejszej sesji, to emocje towarzyszące decyzjom inwestorów sięgną zenitu.

Straty indeksów z Eurolandu przekraczają 3% w Paryżu i Frankfurcie i 2% w Londynie. Kontrakty na Nasdaq są na minusie, ale nie aż na tak dużym, by uzasadniać tak mocną przecenę. Z drugiej strony usilny spadek uzasadnia panujący na rynkach akcji trend. Po jednodniowym odbiciu indeksy wracają do spadków, co tylko potwierdza słuszność diagnozy, że nie ma powodów, by doszukiwać się sygnałów odwrócenia tendencji.

U nas nadal największy wpływ na obraz rynku ma Pekao, kosztujące 80 zl, czyli ponad 3% mniej, niż na ostatnim zamknięciu. Wolumen znacznie przekraczający 0,2 mln akcji pokazuje, jak duża jest presja podaży i każe wątpić w możliwość utrzymania opisywanej w poprzednim komentarzu linii trendu wzrostowego.

To, jak przebiegać będzie druga połowa notowań, będzie w dużym stopniu zależeć od zachowania PKN i TP.S.A. Obie spółki bronią się przed spadkiem, choć obroty na nich nie są wcale takie małe. Jeśli i tu popyt odpuści przecena może się znacznie pogłębić. Na razie jeszcze niczego bym nie przesądzał, bo widać, że jest bardzo nerwowo na rynku i jeszcze wiele może się zmienić w przypadku, gdyby w Eurolandzie indeksy zaczęły odrabiać straty. Na razie na to się nie zanosi, więc można przyjąć, że również w drugiej połowie dnia to sprzedający będą stroną przeważającą.