Dopiero ona pozwoli na bardziej wiarygodną ocenę kondycji największych rynków. Na razie jedno można powiedzieć. Nie stało się na nich nic, co rozwiewałoby obawy o kontynuację spadków w następnych tygodniach. Najlepiej widać to na Nasdaq, który próbował wczoraj wybić się ponad poprzedni lokalny dołek, ale bezskutecznie. Zatem struktura trendu spadkowego pozostaje nienaruszona. Patrząc na wykresy głównych giełd trudno oprzeć się wrażeniu, że wydarzenia rozgrywają się w identyczny sposób, jak przy poprzednich korektach. Po mocnym wzroście następuje jedna sesja niepewności, a po niej powrót do spadków. Na razie to tylko przypuszczenia, które mogą potwierdzić dopiero kolejne sesje.
U nas WIG20 ma podstawowe wsparcie w połowie piątkowej świecy, które od dwóch dni broni przed zniżkami. Jego ewentualne sforsowanie przyniosłoby atak poprzedni dołek. Od góry mamy opór w okolicach 1080 pkt., od którego nieco się oddaliliśmy podczas wczorajszej sesji. Jednak niskie obroty powinny sprzyjać podtrzymaniu cen w przedziale 1056-80 pkt.
Wiele będzie zależeć od postawy banków. Dziś BZ WBK opublikował wyniki za II kwartał. Mieściły się one w połowie przedziału szacowanego przez analityków, co jest raczej dobrą informacją, choć nie zmienia to faktu, że zysk jest mniejszy, niż w poprzednim roku. Zła informacja to dalsza redukcja zaangażowania w PKN przez BoNY. Spadające ceny miedzi nie będą pomagać KGHM.