Na razie trwająca od piątku korekta przybiera postać zwyżkującej flagi (co najlepiej widać na wykresie minutowym), a to zapowiadałoby dalszą część spadków. Kluczowym poziomem obrony byków jest 1056 pkt. Z drugiej strony nadal nie doszło do przełamania oporu przy 1083 pkt. Po dzisiejszej nieudanej próbie przedostania się ponad ten opór jutro można spodziewać się albo spadków, albo kontynuacji konsolidacji w strefie 1042-92 pkt.

Wiele, a może nawet wszystko, będzie zależeć od reakcji amerykańskich inwestorów na fatalne dane o wzroście PKB w II kwartale. Zwyżka o 1,1% wobec dwukrotnie większych oczekiwań powinna wywołać mocną korektę, tym bardziej, że towarzyszyła tej informacji wyraźna korekta danych za lata 1999-2001. Na początku sesji indeksy nie są zbyt skłonne do spadków, ale może to być wynik oczekiwania na PMI okręgu Chicago i później publikowaną Beżową Księgę. Może liczą, że te informacje uratują sytuację. Jeśli dziś nie doszłoby do spadków, to zdecydowanie przybliżyłoby rynki w USA do trwalszego ocieplenia nastrojów. Trzeba pamiętać, ze wczoraj został zignorowany indeks zaufania konsumentów, który również rozczarował.

W sumie sesja nie wniosła wiele nowego. Kończymy bez rozstrzygnięć. Pozycja niedźwiedzi nie została naruszona, popyt pozostaje bardzo ostrożny, obawiając się (moim zdaniem słusznie) powrotu zniżek na światowe parkiety. Bez wątpienia nie pojawiły się w ostatnich dniach żadne sygnały, które zachęcałyby inwestorów o średnioterminowym nastawieniu do otwierania pozycji.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu