Tym samym piątkowa sesja niemal idealnie wpisała się w klimat mijającego tygodnia. Tygodnia nudnego, i co najgorsze nie przynoszącego żadnych rozstrzygnięć na przyszłość.
W chwili obecnej stawianie prognoz sprowadza się do prostego pytania o charakter obecnej konsolidacji. Jeżeli przyjmiemy, że jest ona jedynie korektą po wcześniejszych bardzo dużych spadkach, to jeszcze w sierpniu należy spodziewać się zniżki w rejon 984-1000 pkt. (dołek z 3 października 2001 oraz psychologiczna bariera 1000 pkt.). Za dalszymi spadkami przemawia głównie wyjątkowa odporność rodzimego rynku na poprawę klimatu inwestycyjnego na świecie. Natomiast z punktu widzenia analizy technicznej, byki z pewnością martwi fakt, że "wrzesień" w dalszym ciągu pozostaje poniżej dwumiesięcznej linii trendu spadkowego (aktualnie 1090pkt.).
Jeżeli jednak dokładnie przyjrzymy się wykresom, to łatwo zauważyć, że jest dużo więcej elementów wskazujących, iż trwający od dwóch tygodni trend boczny, to nic innego jak tylko budowanie bazy pod przyszłe wybicie. Świadczyć o tym mogą chociażby wstępne sygnał kupna utrzymujące się na podstawowych wskaźnikach (MACD, PriceROC, Stochastic Oscillator), wzrostowa dywergencja na RSI, czy wreszcie pierwsze od siedemnastu sesji zamknięcie kontraktów powyżej 13-to dniowej średniej. Wszystko to uzupełnia dobra postawa popytu na poziomie połowy długiej białej świecy z 12 października ub.r. (wykres tygodniowy). Niestety, pomimo tak licznych sygnałów sugerujących ruch do góry, do momentu przełamania linii trendu spadkowego, angażowanie się po długiej stronie rynku jest obarczone zbyt dużym ryzykiem.
Marcin R. Kiepas